Recenzje

27 dni temuOrange: Mirai przedstawia historię znaną z mangi i anime, tym razem ujrzymy znane nam wydarzenia z perspektywy Suwy. Produkcja zawiera również dodatkowe wątki stworzone przez autorkę mangi.

 

Orange: Mirai to animowany film pełnometrażowy, za powstanie którego odpowiada to samo studio, które przyczyniło się do powstania 13-odcinkowego anime, Telecom Animation Film. Produkcja zadebiutowała w japońskich kinach w listopadzie 2016 roku, a kilka dni temu w księgarniach Kraju Kwitnącej Wiśni pojawił się 6. tom mangi, który zawierał papierową wersję wspomnianego filmu. Wiemy także, iż wolumin najprawdopodobniej zadebiutuje w przyszłości również w Polsce. Warto zatem przyjrzeć się tej produkcji, zwłaszcza, że wydanie blu-ray trafiło do sprzedaży już jakiś czas temu.

 

 

Pierwsze minuty filmu to streszczenie wydarzeń znanych z mangi i anime. Aspekt ten stanowi dobre odświeżenie tego co już wiemy, a dzięki temu zaoszczędzimy sobie ponownego seansu całej serii. Po krótkim wstępie powracamy jednak do początku, tym razem historia grupki przyjaciół nie zostanie ukazana z perspektywy Naho. Głównym bohaterem Orange: Mirai jest Suwa Hiroto. Przez większość filmu będziemy mogli ujrzeć jak on radził sobie z listem z przyszłości, który również otrzymał.

 

W międzyczasie wielokrotnie przewijać się będą dwa inne wątki. Po pierwsze, nareszcie ujrzymy jak bohaterowie wysłali listy w przeszłość. Zostanie nawet wyjaśnione dlaczego motyw ten nie jest tak absurdalny jak mogłoby się wydawać (jedna z postaci stwierdzi nawet wprost, że pomysł wysłania listu w przeszłość jest przecież nielogiczny).

 

 

Po drugie – i tu robi się ciekawiej – film przedstawi wydarzenia po uratowaniu Kakeru. Dowiemy się jak dalej potoczyły się losy grupki przyjaciół. Czy Naho związała się z Naruse, czy może jednak ostatecznie i tak wybrała Suwę?

 

Wracając jednak do samego Hiroto, na którym w pewnym stopniu skupia się ta produkcja, zostanie rzucone nieco więcej światła na motywy, jakie kierowały nim przez całą mangę i dlaczego zdecydował się przekreślić wspólną przyszłość z Naho (a może nie?).

 

 

Graficznie i muzycznie film nie różni się praktycznie niczym od odcinkowej serii, przez co możemy odnieść wrażenie, że jest to po prostu dodatkowy długi (godzinny) odcinek kończący anime.

 

Orange: Mirai to pozycja obowiązkowa dla każdego fana twórczości pani Ichigo Takano. Jeśli widzieliście anime Orange, lub czytaliście pierwowzór w formie mangi to nie możecie przejść obok tej produkcji obojętnie.

8.5
  • - Nieco krótki jak na film
  • - Graficznie nie ma postępu względem anime
  • + Przedstawienie wydarzeń po uratowniu Kakeru
  • + Wyjaśnienie motywów działania Suwy
  • + Ujrzeliśmy scenę wysłania listów
  • + Zamknięcie i wyjaśnienie wielu wątków