Recenzje

2 miesiące temuW październiku 2016 roku do japońskich kin weszła produkcja stanowiąca kontynuację wydarzeń z mangi Death Note, autorstwa Takeshiego Obaty i Tsugumi Ohby.

 

Pomimo upływu lat, Notatnik Śmierci pozostaje jedną z najlepszych mang jakie powstały w historii. Tytuł ten doczekał się nie tylko serii anime, ale również trzech filmów aktorskich (2006, 2006 i 2008), oraz odcinkowej dramy (o której mało kto słyszał, ale powstała w 2015 roku). Ponadto, już tego lata na Netflix pojawi się amerykańska wizja tego dzieła.

 

Pod koniec ubiegłego roku do japońskich kin zawitała produkcja o podtytule Light Up The New World. Od samego  początku była ona promowana jako kontynuacja wydarzeń z dzieła Obaty i Ohby. Nic więc dziwnego, że miliony fanów na całym świecie wyczekiwały premiery filmu. Za reżyserię tej produkcji odpowiada Shinsuke Sato, który kilka lat temu stworzył aktorską wersję wersję mangi Gantz. Scenariusz przygotował Katsunari Mano. Ten pan może poszczycić się pracą nad kilkoma serialami telewizyjnymi np. Shinzanmono, ST ~ Aka to Shiro no Sôsa File i TEAM - Keishichô Tokubetsu Sôsa Honbu.

 

 

Akcja filmu rozgrywa się 10 lat po zakończeniu wydarzeń z mangi Death Note. Notatnik trafia w ręce rosyjskiego lekarza, który za jego pośrednictwem przynosi ulgę jednemu ze swoich pacjentów. Drugi notatnik jest w posiadaniu młodej dziewczyny – Sakury Aoi (Kawaei Rina) - której urodzie może dorównać tylko jej okrucieństwo. To jednak nie koniec. Okazuje się bowiem, że na świecie istnieje aż sześć Notatników Śmierci. Japońska policja, mając nadal w pamięci wydarzenia sprzed dekady, stara się zabezpieczyć śmiercionośne przedmioty. Niestety tym razem z pomocą nie może przyjść genialny L. Na szczęście zamiast niego pojawia się Ryuzaki (Ikematsu Sosuke), który charakteryzuje się niecodziennym zachowaniem i szalonym charakterem. Swoje dziecinne postępowanie nadrabia niezwykłym umysłem, który, według niektórych, równa się z legendarnym L.

 

Głównym antagonistą Death Note: Light Up The New World nie jest Kira. Fani oryginalnej historii powinni domyślać się dlaczego. Można jednak stwierdzić, iż Raito Yagami jest nadal obecny i czuwa nad nowymi posiadaczami notatników. Jego wizję świata wolnego od przestępców kontynuuje Shien Yuki (Suda Masaki), który rzuca wyzwanie japońskiej policji, a tym samym staje do rozgrywki z Ryuzakim. W swój zawiły plan wplątuje także Misę Amane, w którą po raz kolejny wcieliła się Toda Erika.

 

Sakura Aoi

 

Choć może do tej pory fabuła filmu brzmi naprawdę ciekawie... niestety taka nie jest. Twórcy po raz kolejny odgrzewają schematy znane z potyczek Kiry i L. Niestety nie czynią tego w sposób tak ciekawy i intrygujący jak Takeshi Obata i Tsugumi Ohba. W ostatecznym rozrachunku otrzymujemy historię, którą z oryginałem łączy tylko fakt istnienia Notatników Śmierci. Poza Ryuzakim, żadna postać nie wyróżnia się na tle przeciętnych policjantów, a niestety sam bohater grany przez Ikematsu Sosuke nie jest w stanie naprawić tej produkcji. Choć twórcy starają się wykreować go na „nowego L” nie dorównuje on kultowemu geniuszowi. Również główny antagonista nie powinien być porównywany z Kirą, gdyż nie różni się on niczym od przeciętnego nastolatka, który znalazł śmiercionośny notatnik i postanowił pobawić się z policją. Jeśli zatem spodziewaliście się naprawdę intrygującej i ciekawej kontynuacji Death Note to możecie być rozczarowani.

 

Ryuzaki

 

Postaram się jednak znaleźć plusy w tej produkcji. Jednym z nich jest na pewno obecność Ryuka. Niestety nie pojawia się on zbyt często, gdyż, tak jak w oryginale, tak i tym razem bogowie śmierci stanowią tylko tło dla historii. Co więcej, rzadko (ale jednak) możemy usłyszeć interesujące podkłady muzyczne, które starają się budować klimat nieuzyskany przez mało interesującą fabułę.

 

5.5
  • - Nieciekawy antagonista
  • - Bardzo słaba fabuła
  • - Płytkie postacie poboczne
  • + Postać Ryuzakiego
  • + Ryuk