Czytelnia

Nadrabiając ostatnio zaległości w konsolowym świecie jRPG, natrafiłem na grę Eternal Sonata, gdzie głównym bohaterem jest sam Fryderyk Chopin. Pomyślałem sobie, że to ciekawa baza, aby zrobić mały dziennikarski reaserch i dowiedzieć się jak Japończycy widzą polską kulturę.

 

Zacznijmy od tego, że Japonia to kraj ogólnie dziwny. Szalone teleturnieje, dziwne uwielbienie dla ogromnych mieczy, robotów, wszystkiego, co wielkie. W tym małym państewku powstała kultura tak niezrozumiała, że czasami sam zastanawiam się, czym jeszcze mogą zaskoczyć nas mieszkańcy kraju samurajów. Skupię się na wizerunku nas polaków w japońskim świecie gier, animacji czy też mang. Eternal Sonata jest to, jak wcześniej wspomniałem, gra jRPG, opowiadająca o jednym z najznamienitszych polskich kompozytów. Akcja rozgrywa się w trakcie ostatnich trzech godzin życia kompozytora, kiedy to na łożu śmierci przenosi się do mistycznej krainy. Spotyka tam dziewczynkę imieniem Polka, która oddaje hołd jego twórczości. Co ciekawe, przedstawiono ją, jako blondynkę o niebieskich oczach i w biało-czerwonej sukni. Produkcja w pełni oddaje szacunek wobec postaci i dorzuca smaczki takie jak na przykład bronie przywodzące na myśl instrumenty muzyczne. Cały soundtrack to nic innego jak utwory Chopina. Wydaje mi się nawet, że Japończycy doceniają twórczość kompozytora bardziej od nas. Sam Fryderyk ma specjalny atak, który nazywa się „ORZEŁ BIAŁY”. Warto jeszcze wspomnieć, że gra jest wydana w naszym pięknym kraju po angielsku. Naprawdę osobliwie jest zobaczyć pośród wszystkich nazw ataków i tabelek polski napis. 

 

Nie jest to jednak pierwsza sytuacja, w której nasze rodzime postaci czy wydarzenia są inspiracją dla japońskich twórców. W 1991 roku została wydana manga „Aż do Nieba”, której twórczyni Riyoku Ikeda opowiada o życiu księcia Józefa Poniatowskiego. Dokładny okres historyczny to czasy podpisania konstytucji 3 maja i rozbiorów. Bardzo dobrze znane nam z lekcji historii. Można powiedzieć, że to opowieść o romantycznym bohaterze, zaprawiona ogromną ilością polityki. Oczywiście pewne wydarzenia czy postaci zostały zmienione, ale nie możemy przecież wymagać od cudzoziemca, aby idealnie przedstawił naszą historię. Zawsze trzeba dołożyć coś od siebie, nie będę się jednak zakładał, czy znajomość tej mangi pomogłaby komuś na sprawdzianie lub egzaminie. Trzeba mieć do tego dystans, jednak miło jest zobaczyć naszą historię z zupełnie innej perspektywy. 

 

Przyznam szczerze, nie czytałem tej produkcji, jednak wielce mnie zainteresowała właśnie ze względu na to,  że przedstawia prawdziwą Polskę z okresu XVIII -  XIX w. Co więcej pokazuje ją w miarę wiernie. Ortodoksyjni historycy mogliby się przyczepić, co do niektórych wątków, ale hej - to japońska manga o polaku. Można stwierdzić, że Japończycy mają w głowie obraz europejczyka, jako blondyna o niebieskich oczach. Widać, że jednak wiedzą, czym się różnimy, mają do tego dystans i wszystko potrafią przerobić na swoją modłę.

 

Do tego na koniec najbardziej znane polskie obliczę w japońskiej twórczości, czyli Hetalia. Krótko mówiąc manga ta opowiada o losach spersonalizowanych krajów i opowiada o wydarzeniach historycznych. Oczywiście Polska jest tu przedstawiona, jako blondyn o niebieskich oczach. Nieśmiały wśród nieznanych mu osób, ale wielki pan i władca przy swoich kamratach. Na koniec pozwolę sobie na małą dygresję.  Ogólnie uważam, że pomimo tego jak sami postrzegamy się w świecie, nasz wspaniały kraj, jako naród ma dobrą opinie. Nie raz słyszy się o naszej pracowitości i oddaniu. Widać to nawet w japońskich produkcjach, dla których nasza codzienność jest tak egzotyczna.