Czytelnia

Festiwal kultury japońskiej “Mochicon” odbył się w dniach 15-16.07.17 w Zespole Szkół im. Powstańców Śląskich w Bytomiu.

Na początku trochę trudno było mi znaleźć wejście na teren konwentu, ale mili ludzie od razu pomogli mi i wskazali odpowiednią drogę.

 

 

Przy kasach nie było prawie w ogóle kolejki, otrzymałam informator wraz z mapką oraz wypisanymi wszystkimi atrakcjami, opaskę na rękę i identyfikator. Mapka oraz informator przygotowane były w przejrzysty sposób, mimo to, że wykryłam parę błędów interpunkcyjnych, nie było problemu z odczytaniem informacji. Pomimo tego, że na konwencie nie było zbyt tłoczno, można było odczuć dość wyraźnie przyjazny klimat, specyficzny dla małych konwentów. Plusem właśnie była większa swoboda poruszania się, dużo miejsca w sleeproomach i małe kolejki przy stoiskach. Dużym i jednocześnie miłym zaskoczeniem był automat z “Pocky” oraz możliwość zakupienia “Bubble Tea”. Duża różnorodność konkursów, zabaw oraz prelekcji była kolejną zaletą konwentu. Osoby zarządzające poszczególnymi atrakcjami wydawały się pełne entuzjazmu, pomocne oraz dobrze zorganizowane. Zabawy, na przykład “I kto tu improwizuje?“ były urozmaicone w ten sposób, że nie dało się nimi znudzić przez dłuższy czas. Jednym z ciekawszych pomysłów na panel był wykład “Jak powstał nowy Ghost in the Shell”, prowadzony przez osobę zdecydowanie znającą się na rzeczy, popierającą swoje wypowiedzi własnymi doświadczeniami, co wyjątkowo podnosiło poziom wykładu.

 

 

Dla osób, które wolały w ciszy i spokoju pograć w planszówki, zorganizowana była sala w której pomocni prowadzący tłumaczyli jak grać w każdą z gier. Miłym zaskoczeniem było znalezienie tam paru gier, które nie wymagały języka polskiego, dzięki czemu mój znajomy z hiszpanii, który akurat zainteresował się konwentem, również mógł z nich skorzystać. Podczas trwania konwentu można było dodatkowo nauczyć się gier takich jak „Festiwal Lampionów”, „Farmagedon” oraz „Boss Monter”, z których później były organizowane turnieje. Ciekawym pomysłem była również sala w której można było nauczyć się składać origami. Uczestnicy warsztatów mogli liczyć na pomoc ze strony opiekunów oraz ich sugestie, często skutkujące tworzeniem oryginalnych oraz niecodziennych dzieł.

 

 

Następnym przystankiem były dla mnie “konsolówki”. Poza standardowym, konsolowym wyposażeniem sali, mile zaskoczyła mnie obecność PlayStation VR. Dla osób chcących czegoś więcej niż tylko pograć w grę, to rozwiązanie było na pewno interesujące. Stosunek ilości graczy do sprzętu również był bardzo dobry, stanowiska nie były oblegane i można było spokojnie pograć w każdą grę, co także należy zaliczyć do plusów.

Ostatnią atrakcją był tradycyjnie opóźniony pokaz cosplay’u. 5 minut opóźnienia nie było jednak problemem, całość trwała około półtorej godziny. Podczas występu można było zauważyć dobre przygotowanie i zaangażowanie organizatorów.

 

Jeżeli chodzi występy, to były one na dobrym poziomie. Jakość cosplay’u była wysoka.Starannie przygotowane stroje oraz kreacje były na pewno dokładnie dopracowane,  mimo to, nie był to konkurs najwyższych lotów. Każdy z uczestników otrzymał medal za uczestnictwo, a wygrywający dostali puchary oraz upominki.

 

Konwent nie był źle przygotowany, natomiast wydaje mi się że organizator, Klub Tsuru, jest w stanie zrobić to lepiej. Całość sprawiała dobre wrażenie. Dopasowanie się do klimatu małego konwentu, uczestników oraz otoczenia wydaje się być niezłe. Atrakcje w których brałam udział były dobrze zorganizowane i mimo tego, że od czasu do czasu dało się odczuć pewien dyskomfort spowodowany brakiem ludzi, była to też swego rodzaju zaleta. Lokacja sama w sobie była przestronna i oferowała parking dla uczestników. Nie było problemu z miejscem w sleeproomach, natomiast  duże rozproszenie wystawców pozostawiało wiele do życzenia w sprawie zarządzania miejscem. Mimo obecności stoisk z jedzeniem i paru stolików przy dwóch stoiskach, nie było sali oddanej specjalnie pod gastronomię, co niestety było sporą wadą.

 

Ceny biletów nie należały do najniższych, ale mimo braków można powiedzieć że opłacało się za wejście zapłacić. Największym minusem jest to, że Klub Tsuru ma już dość duże doświadczenie w organizowaniu podobnych imprez i na niektóre błędy nie powinni byli sobie pozwolić. Mam wrażenie, że organizatorzy mogli zbyt lekko podejść do tematu tego konwentu, ale mimo to sam konwent uważam za udany.