Czytelnia

Planowałem napisać na temat starych serii, jakie to one były fajne i jak wpłynęły na mnie, czego mnie nauczyły itd. Pisząc to pewnie słuchałbym opening'ów ze starych anime takich jak Yaiba, Generał Daimos, Captain Tsubasa, Kaiketsu Zorro czy Yatterman. Tytuły praktycznie mało znane z powodu swojego sędziwy wieku, jednak wciąż dobre i warte oglądania. Jednak wyszłoby, że ze mnie jakiś stary zgred, który hejtuje tylko to co obecnie, a nie chciałbym, aby moje wywody przerodziły się w narzekania starego dziada. Dlatego o starych anime kiedy indziej, a dziś o tym jak to wielu nie chce zacząć oglądać długich serii

 

Mowa głównie o tasiemcach takich jak Naruto, Bleach, Fairy Tail, Gintama, Nurarihyon no Mago, One Piece, itd. Jako główny powód niechęci podaje się oczywiście ilość odcinków które zaczynają się na dwóch zerach oraz fakt, że ktoś w tym czasie może obejrzeć 50 innych serii zamiast "marnować czas" na jedną. Nie mnie narzucać komuś swój punkt widzenia, sam obecnie oglądam tylko jednego tasiemca, One Piece, ponieważ po tych 600 odcinkach dalej jest dla mnie ciekawe i wciągające. Przyzwyczaiłem się do głównych bohaterów i chce poznawać ich przygody. Przy tworzeniu tego typu tasiemców trzeba mieć na uwadze, że przy takiej ilości historii i powolnym rozwoju bohaterów, autorowi zdarzy się gorszy wymysł czy kondycja. Mówimy tutaj o serii, którą tworzy się latami...samo One Piece obecnie jest starsze od połowy osób w Polsce, które oglądają anime (do jakości fandomu jeszcze wrócimy), autor dalej potrafi nas zaskoczyć. Nikt nie każe Wam hurtowo nadrabiać anime tracąc czas po 20 odcinków dziennie, aby tylko być z fabułą. Po prostu większość uważa, że znudzi go to zanim dotrze do wydarzeń aktualnych. Nikt mu nie broni, ale zazwyczaj takie osoby są najczęściej największymi wrogami tasiemców i uważają je za największe gówno. Tyle razy słyszałem: ,,jak można oglądać One Piece czy Naruto, że nudne, długie''; tacy specjaliści zazwyczaj kończyli na 1 odcinku i zaczynali hejtować te anime, ponieważ nie podobało mu się. A każdej serii trzeba dać szanse. Zauważmy ,że tasiemce mają zupełnie inną formę niż anime sezonowe. Inaczej je się tworzy, są nastawione na co innego, rozciągnięte w czasie z ogromną ilością postaci. To niemal jak tworzenie własnego świata, takiego swojego w którym chciałoby się żyć.

 

Krótkie serie po 12 odcinków czy 24, lubię je. Nic do nich nie mam. Są ciekawe, zdarzają się prawdziwe perełki, które właśnie są świetne, bo są tak krótkie, jednak pojawia się pewien paradoks. Gdy ktoś jest wielkim fanem, chce aby jego "ukochane"(bo za dwa dni znajdzie sobie nowe) anime trwało jak najdłużej. Co to za różnica czy teraz obejrzy trzy sezony, które mają po 24 odcinki każdy, niż jedno anime, które ma łącznie 72 odcinki. Czy tylko ja zauważam tu błąd w rozumowaniu, lekko naciągany, ale jednak błąd? Przypominam po raz kolejny, tasiemce i krótkie serie są zupełnie inaczej skonstruowane. Widzieliście kiedyś tasiemca ecchi czy w 100% komediowego? Rosario + Vampire to teraz shonen gdzie walczą ze sobą, a główny bohater to prawdziwy kozak. Gintama również posiada kilka Arc'ów, które są poważne i nastawione na akcje. Na początku Katekyo Hitman Reborn było komedią, potem przerodziło się w shonen, bo ile można się nabijać z tego, ze główny bohater lata na golasa. Zazwyczaj moment startu jest trudny, bo nic nie wiemy, nic się nie dzieje, nasza wiedza jest szczątkowa. Jednak przeciągany początek jest potrzebny, aby dobrze poznać głównego bohatera, jego motywacje oraz cele. Autorzy muszą się gimnastykować, aby ich dzieło było dla nas coraz bardziej interesujące. To nie są jedno strzały przesadnie naładowane akcją i głupią fabułą aby, przyciągnąć uwagę na ten okres emisji. Rozwój bohatera, jego relacje ze światem i przyjaciółmi, przygody, treningi. To jest ważne w tasiemcach, zazwyczaj niosą jakieś przesłanie, mają uczyć nas postępować. To nie debilne Sword Art Online gdzie główny bohater lata po grze i rozwala potwory, ponieważ chce się uwolnić, a jego motywacja jest taka, że akurat nie ma nic innego do roboty.

 

Serie tasiemcowe to te najbardziej popularne i dochodowe, taka jest prawda. Żadne anime, które trwa jeden sezon nie osiąga takich przychodów i takiej popularności jak serie,które trwają latami. Mowa tu o specjalnych restauracjach, atrakcjach w parkach rozrywki, ba nawet muzeum. Znajomość materiału źródłowego, czyt. mangi. Niewielu z Was pewnie wie, że niektóre rozbite na sezony anime to właśnie tasiemce np. Bakuman czy wspomniany wcześniej Nurarihyon no Mago. Nie wymagam, iż po tych wywodach wszyscy nagle zaczniecie oglądać tasiemce i uważać je za 8 cud świata. Tutaj raczej chodziło o to aby oddać im odpowiedni szacunek, a nie tylko ględzić na forach - Jak można oglądać One Piece?