Czytelnia
Japońskie animacje można spożywać na wiele sposobów. Na chybił trafił albo konesersko. Jeden odcineczek do obiadu albo 12-odcinkowa seria na raz. W czasach wszechdostępności anime wszystko zależy jedynie od naszego czasu i naszych upodobań. A jakie one są?
Nie każdy człowiek mający za sobą lekturę/seans "Death Note" czy "Spirited Away" kwalifikuje się do bycia otaku czy, jeśli czepiamy się nazewnictwa, typowym fanem M&A. Przyznajmy jednak, że większość z nas już przy pierwszych kontaktach z tworami kultury naszych wschodnich znajomych szybko wpada w temat po czubek głowy i to nierzadko w stopniu wskazującym pewne odchyły.
Przygotowując swój panel na Tsuru odnośnie fandomu zastanawiałem się czy w pewnym momencie życia po prostu zaczynamy akceptować pewne rzeczy jako dziecinne i po prostu przestają nas interesować
16 maja w poznańskim kinie Apollo odbył się Japanese Music Film Festival. Jak wypadło to ponad sześciogodzinne wydarzenie?
Wracamy do przeszłości, ostatnio tylko musnąłem temat starych anime, które leciały w naszej polskiej telewizji. Teraz skupię się na tych tytułach i polecę tę, które moim zdaniem nawet teraz są warte uwagi. Lista ta będzie całkowicie subiektywna i nasączona duża dawką nostalgii
1